Na urodziny dostałam drugie życie

Blisko 1000 pacjentów co roku czeka w Polsce na przeszczep nerki, ponad 350 na serce, blisko 200 na przeszczep wątroby, a prawie 30 – trzustki. Umiera około 50 z nich. Można by ich uratować, gdyby znalazł się narząd do przeszczepu. Dorota Sajewicz miała szczęście. 6 lat temu w październiku dostała nową nerkę.

– W 2003 r. zdiagnozowano u mnie ziarniniakowatość z zapaleniem naczyń. Choroba nieodwracalnie uszkodziła nerki – opowiada. – Zaczęło się od anginy, która się przeciągała, nie mogłam zejść z temperatury, doszły objawy w płucach – pamięta jak dziś. Podejrzewano gruźlicę. Kiedy znalazła się w szpitalu, była w skrajnym stanie zdrowia, ale lekarze rozpracowali problem – diagnoza brzmiała: choroba autoimmunologiczna. – Polegała na tym, że rozszczepiały się tkanki, krew wlewała się do płuc i do nerek – wyjaśnia. – Moi rodzice, którzy stali przy łóżku usłyszeli, że albo organizm sobie teraz poradzi, albo…nie. Stracili już jedno dziecko, więc coś we mnie się odezwało: nie ma mowy, musi być dobrze. Leczenie pomogło – opowiada. – Przez siedem lat, dzięki opiece lekarzy, udało mi się funkcjonować. W tym czasie zostałam zakwalifikowana do  przeszczepu, ale nerki pracowały coraz słabiej. W 2010 r. zaczęto przygotowywać mnie do dializ i wtedy zdarzyło się to, na co czekałam od długiego czasu – dwa dni przed moimi urodzinami okazało się, że jest dla mnie dawca. 3  października dokonano u mnie przeszczepu nerki – zyskałam drugie życie – mówi Dorota Sajewicz. – Co  roku w  październiku obchodzę dwa razy urodziny, celebrując choć w  myślach mojego dawcę i jego rodzinę, dzięki którym mogę cieszyć się życiem na nowo.

W 2015 r. dołączyła do Antoniny Sameckiej i Klary Kowtun, które stworzyły markę RISK made in warsaw – firma szyje rzeczy z miękkiej dzianiny, z myślą o ludziach, którzy nie chcą rezygnować z wygody, nawet w eleganckim ubiorze. Jej historia stała się inspiracją do wprowadzenia nowej kolekcji i akcji HAPPY RED. W ten sposób chcą zwrócić uwagę na sprawę dawstwa narządów, a także wesprzeć działanie Polskiego Towarzystwa na Rzecz Donacji Narządów. Inicjatorami organizacji są prof. Artur Kwiatkowski i dr Rafał Kieszek, chirurdzy transplantolodzy z Instytutu Transplantologii im. T. Orłowskiego w Warszawie (ci sami, o których słyszeliście być może przed rokiem przy okazji łańcuchowego przeszczepu nerek). Moda połączyła siły z medycyną. W ważnej sprawie.

– Gdyby nie przeszczep nerki, pewnie nie byłoby teraz z nami Doroty, a to ważne dla nas, że od półtora roku prowadzimy firmę w trójkę – mówią projektantki z RISK. – Jako że czerwień najbardziej zwraca uwagę, dodaje mocy, zdecydowania, to właśnie ją wybrałyśmy, by  zwrócić uwagę na temat transplantacji i na to, jak bardzo może ona zmienić czyjeś życie. Chcemy nagłośnić problem małej liczby dawców i mówić o tym, jak ważne jest oświadczenie woli i jego uszanowanie przez rodzinę –  tłumaczą Antonina Samecka i Klara Kowtun.

– Bardzo często jest tak, że nie znamy woli swoich najbliższych i nie potrafilibyśmy odpowiedzieć na pytanie lekarza, czy bliska nam osoba chciałaby, aby jej narządy zostały oddane do przeszczepienia w przypadku śmierci. Ważne jest zatem, aby rozmawiać o tych sprawach – wyjaśnia dr Kieszek.

– Chcemy działać na rzecz jak największej liczby pacjentów oczekujących na przeszczepienie. Zależy nam na wykorzystywaniu najlepszych osiągnięć transplantologii, takich jak altruistyczne dawstwo narządów oraz przeszczepy łańcuchowe. Dążymy do wypracowania w Polsce kultury dawstwa, co z jednej strony pomogłoby w rozwiązaniu problemu, jakim jest spadek liczby dawców zmarłych, a z drugiej mogłoby wpłynąć na  zwiększanie liczby  narządów do transplantacji od dawców żywych. W 2015 r. przeszczepiono w naszym kraju jedynie 60 nerek od żywych dawców oraz 22 fragmenty wątroby. Przeszczepienia nerek od dawcy żywego to zaledwie 5 proc. wszystkich przeszczepów, podczas gdy w wielu innych krajach, takich jak na przykład Holandia – 50 proc., Stany Zjednoczone – 30 proc. – tłumaczy prof. Kwiatkowski.

– A jeśli dzięki tej akcji, w przyszłości choć jedna osoba zdecyduje się na to, by zostać dawcą, to wtedy czuję, że to jest po coś – dodaje Dorota Sajewicz.

Przeszczepy ratują życie tysiącom ludzi. Niestety, narządów jest zbyt mało, a dla wielu chorych to jedyna droga ratunku. Dlatego my też piszemy o transplantacji.

By jeszcze mocniej zwrócić uwagę na HAPPY RED powstała wyjątkowa sesja fotograficzna. Autorką zdjęć jest fotografka Iza Grzybowska, a udział w nich wzięło 12 niezwykłych kobiet, które nie są agencyjnymi modelkami. Efekty sesji można obejrzeć na www.riskmadeinwarsaw.com/t/shop-the-story/happy-red.

http://www.fakt.pl/zdrowie/wygrac-z-choroba/dawstwo-narzadow-dowiedz-sie-dyskutuj-zdecyduj/1lveve2

Newsletter

Zapisz się